"Droga cierniami słana"
Znowu powoli kładę się w niełasce minionych godzin,
podśpiewując cicho słowa zapisane w Księgach Zapomnienia.
Moje łzy są zbyt ciężkie by utrzymać je w sobie,
lecz zbyt lekkie by upaść i stopnieć
jak sople lodu witające wiosnę w swych kruchych historiach.
Takie zimne i słone,
jak najzimniejsze morza modlące się
by ciepłe mknienia wiatru oswobodziły je z tych wieczystych skorup.
Nie rozpoznaję swojego lepkiego oblicza w lustrze.
Czy to jeszcze jestem ja,
czy tylko mylna powłoka rozpaczy zastąpiła me niegdyś barwne
i przepełnione radością lica?
Dotykając trzęsącymi się dłońmi swojego ciała,
czuję jak powoli rozpada się na milion niewypowiedzianych słów
w każdej małej cząstce istnienia.
Przybijam do brzegu zwanego Opuszczeniem
i staram się pojąć tajniki Samotnosci,
która ze wszystkich stron otoczyła mnie
niczym ogień wesoło, szybko, acz niespodziewanie
otacza swoją ciepłą, piekącą, ale jakże majestatyczną opieką
płonące członki wszechświata.
Próbuję lekko falować na zgliszczach przeszłości,
pragnę by wiatr rozochocił mnie do rozpadu.
Wirujące prochy mojej niegdyśności oswobodziłyby mnie
z łancuchów czasu.
Czasu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz